Tłumacz

piątek, 9 stycznia 2026

Co z tą Grenlandią?

Grenlandia - największa, mająca ponad 2 mln km kw. wyspa świata, w 84 proc. pokryta jest lądolodem, a prawie połowę jej powierzchni stanowi park narodowy. Zamieszkała jest przez jedynie 56 tys. osób, głównie rdzennych eskimoskich Inuitów (czyli ta przepotężna wyspa zimnej północy ma podobną liczbę ludności niż na przykład niewielki Powiat Obornicki...!).

Pozostałości osady Brattahlíð (fot. Internet)

Mimo, iż geograficznie należy do kontynentu północnoamerykańskiego to już w IX wieku (sześć wieków przed Kolumbem) znalazła się w kręgu świata znanego Wikingom, przedstawicielom nordyckiej części Europy. Z X i późniejszych wieków pochodzą grenlandzkie zabytki archeologiczne związane z Wikingami, w tym pozostałości osady Brattahlíð (na załączonym zdjęciu), katedry w Garðar czy osady Hvalsey.

Kontynuatorem nordyckich związków z Grenlandią jest Królestwo Danii, w skład którego wyspa wchodzi na mocy prawa międzynarodowego jako integralna część i autonomiczne terytorium zależne. Dania realizuje obowiązek finansowego wspierania i obrony Grenlandii oraz jej mieszkańców.

Wśród Grenlandczyków są obecnie zwolennicy niepodległości oraz zwolennicy kontynuacji autonomicznych związków z bogatym Królestwem Danii. Mieszkańcy Grenlandii mają zagwarantowane, iż ich decyzja w referendum będzie w przyszłości rozstrzygała w kwestii potencjalnej niepodległości wyspy.

Grenlandczycy absolutnie nie rozważają jednak żadnej formy kolonizacji ze strony Stanów Zjednoczonych Ameryki - na przykład w drodze zbrojnego przejęcia, o którym tak wiele sugestii pada obecnie w przestrzeni publicznej. Tego rodzaju pomysły w geście solidarności z Danią i Grenlandią potępiają też państwa Europy i nie tylko Europy... 

Wątpię żeby obecny lokator Białego Domu tego rodzaju zależności rozumiał, ale mam nadzieję, że jego czas się skończy zanim podejmie działania niszczące NATO i burzące porządek tego świata.

Błażej Cisowski

środa, 10 grudnia 2025

Wyznania w powiecie obornickim w świetle spisu powszechnego z 2021 roku

Przez wiele wieków teren dzisiejszego powiatu obornickiego zamieszkiwali w różnych proporcjach katolicy, ewangelicy i żydzi, ale zdarzali się również przedstawiciele innych denominacji religijnych (chociażby prawosławni czy ormianie). Zmieniło się to diametralnie wraz z katastrofą jaką była II wojna światowa oraz jej następstwa. 

Kościół św. Mikołaja w Ryczywole


Przeprowadzony w roku 2021 Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań pozwala nam spojrzeć na obecny krajobraz wyznaniowy powiatu obornickiego. Jego wnioski nie są aż tak bardzo oczywiste, jak mogłoby się wydawać.  Chociażby z tego powodu, iż prawie 1/4 mieszkańców odmówiła odpowiedzi na pytanie o wyznanie. 

Wnętrze XVIII-wiecznego kościoła drewnianego w Wełnie,
jednego z najważniejszych zabytków północnej Wielkopolski.

Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań odbył się w dniach od 1 kwietnia do 30 września 2021 roku i odnosił się do stanu ludności powiatu na dzień 31 marca 2021 roku. Właśnie wtedy w powiecie obornickim mieliśmy dokładnie 59.126 mieszkańców. 

Jako że spis dawał możliwość odmowy odpowiedzi na pytanie o wyznanie, z prawa tego skorzystały aż 14.634 osoby -  24,29 proc. mieszkańców powiatu. Ponadto 2.793 osoby - 4,72 proc. ludności powiatu określiły się jako bezwyznaniowe, czyli nienależące do żadnej z denominacji religijnych. Przynależności do wyznania nie udało się ustalić rachmistrzom spisowym jedynie u 13 mieszkańców.

Wśród osób, które zadeklarowały przynależność religijną najwięcej jest – co nie wzbudzi żadnych zaskoczeń, wiernych kościoła katolickiego obrządku łacińskiego, czyli rzymskokatolickiego – 41.728 osób. To 93,25 proc. odpowiadających na pytanie o wyznanie mieszkańców powiatu i i 70,57 proc. ogółu ludności naszej powiatowej społeczności. 

Na miejscu drugim są Świadkowie Jehowy, których w powiecie spisano 63 (0,11 proc. ogółu ludności). Dalej są Kościół Prawosławny (48 osób), Kościół Zielonoświątkowy (42 osoby), Kościół Ewangelicko-Augsburski (17 osób), podległy papieżowi Kościół Greckokatolicki w obrządku bizantyjsko-ukraińskim (15 osób), Świecki Ruch Misyjny „Epifania” (9 osób), Centrum Chrześcijańskie „Kanaan” (6 osób), Kościół Starokatolicki Mariawitów (6 osób) i Stowarzyszenie Jedności Muzułmańskiej (3 osoby). Sześciu mieszkańców powiatu zadeklarowało, że są po prostu chrześcijanami.

Synagoga w Rogoźnie, zniszczona przez hitlerowców
w czasach II wojny światowej.

Dane Narodowego Spisu Powszechnego 2021 prezentują również wyniki badania pod kątem gmin, które w zakresie wyznań wskazane są jako podstawowa jednostka badawcza. Nie znajdziemy więc w wynikach podziału na część miejską i wiejską naszych gmin, a tym bardziej danych dla konkretnych miejscowości. 

W największej powiatowej gminie miejsko-wiejskiej Oborniki na ogół ludności liczący 34.147 osób, udzielenia odpowiedzi na pytanie o wyznanie odmówiły 9.184 osoby, czyli 26,9 proc. ludności. 1.630 mieszkańców określiło się jako bezwyznaniowi. Ale 68,31 proc. mieszkańców wskazało swoją przynależność wyznaniową. Dominują wśród nich katolicy obrządku łacińskiego – 23.178 osób (67,88 proc. mieszkańców gminy Oborniki). Dalej są niewielkie grupy Zielonoświątkowców (39 wiernych), Świadków Jehowy (37 wiernych), prawosławnych (31 wiernych) i grekokatolików (11 wiernych). U siedmiu mieszkańców gminy Oborniki nie udało się ustalić wyznania. 

Wyznania nie ustalono również u sześciu mieszkańców drugiej pod względem liczby ludności z powiatowych gmin – Rogoźna. Na 18.017 mieszkańców gminy miejsko-wiejskiej Rogoźno, 996 osób - czyli 5,53 proc. ogółu ludności, określiło się jako bezwyznaniowi. 22,42 proc. mieszkańców (4.040 osoby) odmówiło odpowiedzi na pytanie o wyznanie. Wiernymi tradycji łacińskiej (kościoła rzymskokatolickiego) określiły się 12.923 osoby (71,73 proc. mieszkańców gminy i 92,50 proc. odpowiadających na pytanie o wyznanie). Dane spisowe stwierdziły w gminie Rogoźno również 15 Świadków Jehowy i 11 wiernych tradycji prawosławnej.

W gminie wiejskiej Ryczywół ogół ludności stanowiło 6.962 mieszkańców. Swoją bezwyznaniowość zadeklarowało 167 osób, czyli 2,4 proc. ludności. Odpowiedzi na pytanie o wyznanie odmówiło z kolei 1.140 ryczywolan, czyli 16,37 proc. mieszkańców gminy. Wiernymi kościoła rzymskokatolickiego zadeklarowało się 5.627 osób – 80,82 proc. mieszkańców. Ponadto 11 osób określiło się jako Świadkowie Jehowy. Innych wyznań spis z 2021 roku w gminie Ryczywół nie stwierdził.

Dawny niemiecki kościół ewangelicki jest dziś jednym z
 najznaczniejszych zabytków Ryczywołu.

Dane z powiatu obornickiego to swego rodzaju mikroskala (mamy przecież w kraju 314 powiatów i dodatkowo 66 miast na prawach powiatu). Warto więc przytoczyć chociażby też dane regionalne dotyczące całej Wielkopolski, gdzie grupą badawczą było ponad 3,5 mln mieszkańców naszego województwa (3.504.579 osób). 6,26 proc. z nich określiło się jako bezwyznaniowi (220 tys. osób), a 23,22 proc. (prawie 814 tys. osób) odmówiło odpowiedzi na pytanie o wyznanie. Swoją przynależność do kościoła rzymskokatolickiego (kilku diecezji – w tym gnieźnieńskiej, poznańskiej, włocławskiej, koszalińsko-kołobrzeskiej i kaliskiej) zadeklarowało 69,87 proc. Wielkopolan. Idąc dalej, ponad 5,3 tys. osób określiło się wiernymi tradycji protestanckiej. 64 mieszkańców naszego regionu określiło się jako Żydzi. A różne nurty chrześcijaństwa wschodniego zgromadziły w deklaracjach 3.701 osób. Ale jest też 523 buddystów, 42 hinduistów i 417 wyznawców Rodzimej Wiary - dawnych religii słowiańskich, odwołujących się do wierzeń mieszkańców Wielkopolski z czasów przedchrześcijańskich.


Błażej Cisowski

                                                                                                               

wtorek, 12 sierpnia 2025

Rogozińska pamiątka po wybitnym niemieckim architekcie

Friedrich August Stüler - wybitny niemiecki architekt, był autorem projektu kruchty, która w 1862 roku dobudowana została do późnogotyckiego kościoła św. Wita - najcenniejszego zabytku Rogoźna.

Kruchta kościoła św. Wita wg projektu Stülera
Friedrich August Stüler (około 1840 roku)

Według starej tradycji fundacja kościoła św. Wita w Rogoźnie związana jest z końcem X wieku i osobą księżnej Dobrawy Przemyślidki, małżonki księcia Mieszka I, która wezwanie św. Wita dla kościoła miała przywieźć/zaczerpnąć z czeskiej Pragi. Taki wniosek w swoim pomnikowym dziele „Dzieje Archidiecezji Poznańskiej” (tom II, 1964 rok) wysnuwa ceniony historyk kościoła, ks. dr Józef Nowacki. Kolejne pokolenia naukowców opowiadają się za późniejszym pochodzeniem kościoła i parafii (pierwsza połowa XII wieku - dr Mieczysław Brust). Pierwsza pisana wzmianka o parafii pochodzi z 1256 roku.

Kościół św. Wita w Rogoźnie

Dzisiejszy kościół św. Wita, będący najcenniejszym zabytkiem miasta i najpewniej jednym z czterech najważniejszych zabytków powiatu obornickiego (według mojego osobistego rankingu: obok kościoła w Wełnie, obornickiej fary i kościoła w Objezierzu), wzniesiony został w 1526 roku w stylu późnogotyckim na miejscu dawnej świątyni drewnianej. Jego fundatorem był starosta rogoziński Andrzej Dołęga Kretkowski, ale udział finansowy w budowie miała najpewniej także Bona Sforza, żona jagiellońskiego króla Zygmunta Starego. Nieistniejący już napis na jednej ze ścian kościoła informował, że "muratorami" obiektu byli Marcin Mora i Klemens z Ostroroga. 

W kolejnych wiekach kościół niszczony był przez pożary, a także ulegał przebudowom. Ostatnia z nich miała miejsce w 1862 roku, kiedy to po południowej stronie świątyni powstała neogotycka, murowana kruchta. - Najpóźniejszą częścią jest XIX-wieczna kruchta po południowej stronie nawy, wzniesiona według projektów Fryderyka Augusta Stülera, zdolnego pruskiego architekta - pisze w jednej ze swoich publikacji Piotr Libicki, znany wielkopolski historyk sztuki.

Kruchta według projektu Stülera - widok współczesny

Friedrich August Stüler w 1862 roku

Wzniesiona z czerwonej cegły i przykryta dwuspadowym dachem kruchta, w znacznym stopniu wpłynęła na architekturę południowej strony kościoła, podkreślając jego gotycki charakter. Wieńczy ją charakterystyczny dla gotyku schodkowo-sterczynowy szczyt, a umieszczone w ścianie szczytowej okno nawiązuje swym wyglądem do okien gotyckich kościoła, podobnie jak usytuowane w narożach przypory (zarówno okno, jaki i przypory są jednak mniejsze i wizualnie lżejsze od gotyckich pierwowzorów). Drzwi zewnętrzne, umieszczone po stronie zachodniej, zdobi neogotycki portal. Wewnątrz kruchty do niedawna przechowywana była XVI-wieczna, polichromowana, ludowa rzeźba przedstawiająca Chrystusa Frasobliwego. Obecnie, po renowacji stoi ona przy prawym (południowym) ołtarzu bocznym kościoła.

Autor projektu rogozińskiej kruchty, wspomniany Friedrich August Stüler, był jednym z wiodących architektów swoich czasów. Urodził się 28 stycznia 1800 roku w starej patrycjuszowskiej rodzinie w mieście Mühlhausen w Turyngii. Od 1818 roku studiował w Berlinie pod okiem architekta Karla Friedricha Schinkla. W latach 1829-30 wraz z Eduardem Knoblauchem i Woldemarem Hermannem podróżował po Francji i Włoszech, a w 1831 roku odwiedził Rosję. Po powrocie uzyskiwał kolejne stanowiska, aż wreszcie w 1842 król pruski Fryderyk Wilhelm IV uczynił go królewskim architektem.

Gmach Nowej Synagogi w Berlinie, wg projektu Stülera
Gmach Węgierskiej Akademii Nauk w Budapeszcie,
 wg projektu Stülera

Odbudowany wg projektu Stülera zamek Hohenzollern
Zamek książąt meklemburskich w Schwerinie

Projektując bardzo liczne budowle użyteczności publicznej, głównie pałace i kościoły, Stüler posługiwał się stylistyką neorenesansową, klasycystyczną i neogotycką. Wśród najbardziej znanych jego prac jest odbudowa rodowej siedziby Hohenzollernów - zamku Hohenzollern w Szwabii, budowa gmachu Nowego Muzeum w Berlinie, zamku w Schwerinie będącego rezydencją książąt meklemburskich (niemieckich arystokratów mających korzenie zachodniosłowiańskie), gmachu Muzeum Narodowego w Sztokholmie, Akademii Nauk w Budapeszcie, a także potężnej Nowej Synagogi w Berlinie.

Wśród realizacji na ziemiach polskich do najbardziej znanych, zachowanych do dzisiaj dzieł Stülera, zaliczyć możemy kościół Najświętszego Zbawiciela w Poznaniu, kościół św. Piotra w Międzyzdrojach, gmach Nowego Ratusza we Wrocławiu, pałac Radolińskich w Jarocinie, ratusz w Skwierzynie, południowe skrzydło pałacu królewskiego we Wrocławiu, pałac w Dąbrówce Wielkopolskiej, neogotycki pałac w Rokosowie (dziś będący instytucją kultury samorządu województwa "Zamek Wielkopolski w Rokosowie"), czy neorenesansowy pałac w Strzelcach. W wielu innych przypadkach, projekty Stülera służyły, podobnie jak w Rogoźnie, rozbudowie lub przebudowie istniejących budowli (chociażby nadbudowa wieży kościoła w Trzebiatowie, czy neogotycka przebudowa pałacu w Margońskiej Wsi).

Zamek Wielkopolski w Rokosowie
Pałac w Jabłonowie
Wnętrze kościoła Najświętszego Zbawiciela w Poznaniu
Kościół św. Piotra w Międzyzdrojach

Friedrich August Stüler zmarł 18 marca 1865 roku w Berlinie. Nagrobek wybitnego architekta, znajdujący się na cmentarzu Dorotheenstädtischer w berlińskiej dzielnicy Mitte, zdobi jego popiersie.

W 2013 roku podłożony celowo ogień strawił drewnianą dzwonnicę przy kościele św. Wita w Rogoźnie. Architekci, przygotowujący na zlecenie parafii projekt nowej dzwonnicy, tym razem w typie parawanowym, opracowali go wzorując się dokładnie na szczycie kruchty zaprojektowanej przez Stülera. 

Dzwonnica z 2016 roku przy kościele św. Wita
w Rogoźnie
Poświęcenia dzwonnicy dokonał w 2015 roku bp Wętkowski

Nową dzwonnicę oddano do użytku w 2016 roku. Poświęcił ją sufragan gnieźnieński, bp Wętkowski. Tym samym można stwierdzić, że Rogoźno posiada dziś dwa obiekty oparte na projektach wybitnego niemieckiego architekta.

Błażej Cisowski

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

Krzyżowcy z zakonu Joannitów posiadali dobra w dzisiejszym powiecie obornickim już w XII wieku

W średniowieczu rycerski zakon Joannitów posiadał szereg dóbr na terenie ziemi obornicko-rogozińskiej. Już w 1170 roku własnością krzyżowców stała się wieś Objezierze. Zakonnicy posiadali też między innymi kościół w Rogoźnie z podległymi dobrami, Wargowo, Maniewo, czy Radzim.

W XIII wieku kościół św. Wita w Rogoźnie był własnością Joannitów

Dnia 6 maja 1170 roku Mieszko III Stary, książę poznański, syn Bolesława Krzywoustego i protoplasta wielkopolskiej linii dynastii piastowskiej, wraz z biskupem poznańskim Radwanem, ufundował w sąsiedztwie poznańskiej Środki kościół św. Michała i szpital dla całego zespołu miejskiego, uposażając go w szereg swoich wsi, w tym Objezierze. Kościół z czasem przemianowany został na kościół św. Jana Jerozolimskiego za Murami i pod tym wezwaniem istnieje on do dziś, będąc najstarszą obok katedry zachowaną świątynią Poznania.

Romański kościół św. Jana Jerozolimskiego w Poznaniu 

Widoczne romańskie partie kościoła Joannitów w Objezierzu

Książę wielkopolski Mieszko III Stary według Jana Matejki

Pieczę nad fundacją powierzono rycerskiemu zakonowi Joannitów. Zanotowane przez kronikarza Jana Długosza nadanie jest jednocześnie najstarszą historyczną wzmianką dotyczącą miejscowości w powiecie obornickim i tym samym czyni Objezierze miejscowością o najdłuższej pisanej historii na naszym terenie.

Badania nad dziejami ziemi obornicko-rogozińskiej w średniowieczu już od wielu lat prowadzi jeden z naszych największych autorytetów w dziedzinie historii naszego terenu, pochodzący z Rogoźna doktor Mieczysław Brust. Dzięki rozdziałowi jego autorstwa zawartemu w wydawnictwie „Archeologia powiatu obornickiego” (Poznań, 2005) możemy dokładniej prześledzić stan posiadania zakonu Joannitów w dzisiejszym powiecie obornickim.

Największy mediewista powiatu obornickiego - dr Mieczysław Brust

Będące pierwotnie jedynie w pieczy zakonników poznańskie nadanie z Objezierzem, w roku 1187 stało się ich własnością. Komandoria (jednostka administracyjno-terytorialno-wojskowa zakonów rycerskich) w Poznaniu miała swoje przywileje terytorialne potwierdzane i rozszerzane w kolejnych latach. Między innymi w 1218 roku jako własność poznańskich Joannitów pojawia się kolejna z wsi naszego terenu - Wargowo.

Ciekawa jest dotycząca Rogoźna wzmianka z roku 1256. Książę Bolesław Pobożny (syn Władysława Odonica i prawnuk Mieszka III Starego) zatwierdził wówczas zamianę dokonaną przez swojego brata Przemysła I z poznańskimi Joannitami. Na jej mocy zakon oddał kościół św. Wita w Rogoźnie wraz z przypisanymi mu wsiami (prawdopodobnie Laskowem i Żołędzinem) księciu, zyskując za to kościół w Obrzycku i wieś Siedlec koło Kostrzyna. Nie wiemy jednak kiedy Joannici weszli w posiadanie kościoła św. Wita wraz z dobrami. W dokumencie Bolesława Pobożnego kaliskiego, wydanym w Gnieźnie w roku 1256 czytamy: "Niech więc będzie wiadome wszystkim obecnym i przyszłym, że my Bolesław, Książę Polski z łaski Bożej, potwierdzamy i chcemy, aby była ratyfikowana i nienaruszalna na zawsze wymiana, którą znakomity książę, pan Przemysł, nasz brat, książę tejże Polski, zawarł za naszą zgodą z braćmi Szpitala św. Jana w Poznaniu, mianowicie (...) nad kościołem w Rogoźnie ze wsiami i dziesięcinami, których nazwy zawarte są w przywileju danym przez naszego brata pana Przemysła tymże braciom w sprawie wspomnianej wymiany". Bolesław zwolnił też mieszkańców wymienionych wsi z obciążeń feudalnych takich jak przewód, powóz, stróża i podworowe. 

Średniowieczny wielkopolski książę piastowski Bolesław Pobożny napisał też w dokumencie: "Udzielamy temu samemu [poznańskiemu] szpitalowi [Joannitów], że kiedykolwiek bracia tegoż szpitala przejeżdżają przez nasz kraj, kupując i sprzedając rzeczy, które należą do niezbędnej opieki domowej, również przez drogi płatne, będą wolni i zwolnieni od wszelkich obciążeń, jakichkolwiek opłat". Jako świadkowie książęcego dokumentu dotyczącego Rogoźna wymieniany są możni Jarostius syn Falona, Jan syn Ryszarda i Mutina, prepozyt kościoła św. Jana w Chrostli (?).

Obecny kościół św. Wita w Rogoźnie (I poł. XVI wieku)

Odnośnie księcia Bolesława Pobożnego kaliskiego warto w tym miejscu wspomnieć, iż był on nie tylko stryjem króla Przemysła II, ale również teściem króla Władysława I Łokietka. A słynny miecz koronacyjny królów polskich Szczerbiec przechowywany na Wawelu to najpewniej po prostu dar Bolesława dla zięcia, który to wykorzystał go w ramach swojej koronacji królewskiej w 1320 roku w Gnieźnie. Badacze zauważają, iż inskrypcje na rękojeści miecza mają charakter nawiązujący do kabały (przez co miecz miałby być rodzajem amuletu), a miecz mógł być darem dla Bolesława Pobożnego od Żydów z Kalisza, których książę obdarzył w 1264 roku słynnym "Statutem kaliskim".

W 1360 Joannici posiedli na naszym terenie wsie Maniewo i Radzim, a w 1388 jako zakonna własność wymieniane są też wsie Chrustowo i Żukowo.

Gdy Joannici dotarli w nasze strony, mieli już za sobą cały wiek historii. Ich początki sięgają bowiem nieformalnego bractwa założonego około 1070 roku, czyli jeszcze przed pierwszą krucjatą, przy szpitalu św. Jana Chrzciciela w Jerozolimie. Jego twórcami byli kupcy z włoskiego miasteczka Amalfi, a za pierwszego wielkiego mistrza uznawany jest Gérard de Martigues - uznawany obecnie przez kościół katolicki za błogosławionego.

Dzisiejsze Amalfi... :) 

Gérard de Martigues

Podczas I krucjaty (1096-99), w trakcie której rycerze Zachodu zdobyli Jerozolimę i utworzyli Królestwo Jerozolimskie, szpital Joannitów okazał się instytucją niezwykle przydatną, więc towarzyszące mu bractwo wkrótce przekształcono w pierwszy w historii zakon rycerski. Został on oficjalnie zatwierdzony przez papieża Paschalisa II dnia 15 lutego 1113 roku.

Papież Paschalis II

Królowie Jerozolimy nałożyli na zakonników obowiązek strzeżenia bezpieczeństwa wewnętrznego w swoim władztwie. Joannici rozpoczęli w tym czasie budowę sieci zamków na terenie Palestyny, a wśród nich potężnej warowni Margat, która po upadku Jerozolimy stała się siedzibą władz zakonu. W 1142 roku hrabia Trypolisu Rajmund II oddał rycerzom, nazywanym szpitalnikami, zamek Krak des Chevaliers. Dziś zamek ten jest jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych Bliskiego Wschodu (podczas trwającej do niedawna w Syrii wojny domowej warownia uległa uszkodzeniu, a w roku 2013 wpisana została na listę Dziedzictwa Zagrożonego UNESCO).

Słynny zamek Joannitów Krak des Chevaliers w Syrii

Warownia Joannitów Margat w dzisiejszej Syrii

Zakon uzyskał przywileje i dobra w całej chrześcijańskiej Europie, także w Polsce, a majątkami swoimi kierował tworząc komandorie. Jedną z takich komandorii była właśnie ta w Poznaniu.

W 1291 roku, po upadku Królestwa Jerozolimskiego, Joannici przenieśli się na Cypr, a po kasacie legendarnych Templariuszy (rok 1312), otrzymali od papieża Klemensa V większość ich ziem i dóbr. Ten nagły wzrost potęgi umożliwił rycerzom pod wodzą wielkiego mistrza Fulko de Villareta (Foulques de Villaret) przeprowadzenie  najazdu na bizantyjską wyspę Rodos.

Joannici utworzyli na wyspie sprawnie działające państwo, a siebie zaczęli określać Kawalerami Rodyjskimi. Stali się potęgą morską kontrolującą handel we wschodniej części Morza Śródziemnego (towary orientalne, zwłaszcza przyprawy korzenne, tkaniny, bawełna, jedwab i barwniki).

Jednak wyrósł im nowy potężny wróg - Imperium Osmańskie. Turcy podejmowali ciągłe ataki na Rodos, a czwarte oblężenie, trwające przez sześć miesięcy 1522 roku, przyniosło zamierzony skutek. Wyspa padła, jednak sułtan Sulejman Wspaniały, w uznaniu męstwa rycerzy pozwolił im odpłynąć z bronią i sprzętem. Tym sposobem rozpoczęła się siedmioletnia tułaczka, którą w 1530 przerwał cesarz rzymski Karol V Habsburg, pozwalając rycerzom osiedlić się na niewielkiej wyspie Malcie, położonej około 100 km od południowych wybrzeży Sycylii. 

Cesarz Karol V Habsburg

Na swych nowych włościach Joannici zorganizowali następny zacnie działający organizm państwowy oraz po raz kolejny zmienili nazwę - na Kawalerów Maltańskich. Posługują się nią do dnia dzisiejszego.

Joannicki fort św. Anioła na Malcie

Maltańskie fortyfikacje Joannitów

Wnętrze pałacu Wielkich Mistrzów Joannitów w La Valetta na Malcie

Kres istnienia państwu Joannitów położył cesarz Napoleon Bonaparte, który zajął Maltę w 1798 roku podczas wyprawy do Egiptu. Po tej dacie zakon nie utworzył już państwa w sensie terytorialnym, jednak formy jego państwowości istnieją do dziś. Obecna siedziba zakonu mieści się w Rzymie przy Via Condotti 68. 

Obecna siedziba Joannitów w Rzymie

Obecna siedziba Joannitów w Rzymie

Zakon Joannitów uznawany jest przez szereg państw za suwerenny podmiot prawa międzynarodowego i utrzymuje stosunki dyplomatyczne na poziomie ambasad z ponad stoma krajami. Jego nieruchomości, z których dwie znajdują się w Rzymie, a jedna w Birgu na Malcie, mają status eksterytorialnych. Bierze udział w życiu dyplomatycznym, konferencjach międzynarodowych i działa jako obserwator w różnych organizacjach (m. in. ONZ, UNESCO, UNICEF, Unia Łacińska). Wydaje własne znaczki pocztowe, ma tablice rejestracyjne dla samochodów służbowych oraz ma własną walutę (scudo). Od roku 2023 Wielkim Mistrzem Zakonu Maltańskiego jest kanadyjczyk John T. Dunlap. Z kolei tradycyjnym delegatem specjalnym  papieża przy Zakonie Maltańskim jest od 2013 roku włoski kardynał Silvano Maria Tomasi powołany na to stanowisko przez papieża Franciszka.

Poza katolickim Zakonem Maltańskim obecnie istnieją też między innymi luterański Baliwat Brandenburski Rycerskiego Zakonu Szpitalników św. Jana Jerozolimskiego, protestanckie Przymierze Zakonów św. Jana JerozolimskiegoOrtodoksyjny (prawosławny) Zakon Szpitalników św. Jana z Jerozolimy i Cypru, a nawet wolnomularskie Zjednoczone, Religijne, Zbrojne i Masońskie Zakony Świątyni i św. Jana z Jerozolimy, Palestyny, Rodos i Malty.

Błażej Cisowski

wtorek, 22 listopada 2022

Odszedł Krzysztof Góra (1950-2022) – nauczyciel, harcerz, społecznik, zasłużony dyrektor szkoły w Ludomach

 

W dniu 20 listopada 2022 roku śmierć zabrała Krzysztofa Górę, zacnego mieszkańca powiatu obornickiego, nauczyciela cieszącego się sympatią uczniów, harcerza potrafiącego zarażać harcerskimi ideałami, historyka zapatrzonego w czasy Piastów i Jagiellonów, a przy tym dyrektora-działacza i społecznika starej daty, dzięki któremu szkoła w Ludomach zmieniła się nie do poznania.

Krzysztof Góra

Krzysztof Paweł Góra urodził się w dniu 5 czerwca 1950 roku we wsi Sokołowo Budzyńskie w powiecie chodzieskim. W rodzinnej wsi odebrał podstawowe wykształcenie, a następnie rozpoczął naukę zawodu nauczycielskiego w Liceum Pedagogicznym w Rogoźnie. Wspominając po latach czasy spędzone w rogozińskiej kuźni nauczycielskich kadr podkreślał, że było to wspaniałe pięć lat życia. Gdy w wieku 19 lat zdał maturę, zgodnie z realiami tamtych czasów otrzymał nakaz pracy w szkole w Chodzieży. Jednak o pracę tę bardzo zabiegała również jego koleżanka, dlatego jej ustąpił i tym samym objął funkcję nauczyciela w Nowej Wsi Ujskiej, typowo rolniczej miejscowości położonej 4 km na południe od Ujścia. Z pracy w tej miejscowości znakomicie wspominał nieżyjącego już kierownika szkoły Longina Gradowskiego i jego małżonkę, którzy bardzo wspierali go w pierwszych latach nauczycielskiej pracy. Z Nowej Wsi Ujskiej trafił do Zbiorczej Szkoły Gminnej w Ujściu. Pracując w tych placówkach ukończył studia magisterskie w zakresie historii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a także związane z historią studia podyplomowe.

W Ujściu zauważono zmysł twórczy i talenty organizacyjne Krzysztofa Góry, dlatego oddelegowany został do pracy w Komendzie Chorągwi Pilskiej Związku Harcerstwa Polskiego im. Zdobywców Wału Pomorskiego w Pile. Z harcerstwem związany był już dużo wcześniej, pełnił między innymi funkcję komendanta Gminnego Związku Drużyn ZHP w Ujściu. Pracując w Komendzie Chorągwi był również kierownikiem kina „Kryształ” w Ujściu, więc w tamtych czasach mówiło się z przymrużeniem oka, że Chorągiew Pilska ma własne kino. Zresztą  harcerze chętnie z niego korzystali.

Krzysztof Góra w 1989 roku

Nowy rozdział w życiu Krzysztofa Góry rozpoczął się w marcu 1989 roku, kiedy to ściągnięty został do gminy Ryczywół, by objąć funkcję dyrektora Szkoły Podstawowej w Ludomach, placówki wymagającej ogromnych nakładów inwestycyjnych. Dzięki działaniom dyrektora Góry budynek szkolny został znacznie rozbudowany, zyskał ponadto tak potrzebną salę gimnastyczną. Z inicjatywy Krzysztofa Góry ludomska szkoła otrzymała imię Karola Marcinkowskiego, wielkopolskiego XIX-wiecznego organicznika tak bardzo związanego z tymi stronami. Wraz z małżonką Beatą od przyjazdu do Ludom rozwijał miejscowe harcerstwo, dla dzieci i młodzieży z okręgu szkolnego organizowane były między innymi obozy na stanicy Chorągwi Pilskiej ZHP oraz biwaki w stanicy harcerskiej w Kowanówku pod Obornikami. Miał liczne plany związane z dalszym rozwojem szkoły w Ludomach, między innymi z budową kompleksu sportowego. Na przeszkodzie ich realizacji stanęła jednak ciężka choroba, która przyszła nagle i trwała ponad 24 lata, skutecznie uniemożliwiając dyrektorowi Górze trwanie na stanowisku, podejmowanie społecznych aktywności i realizowanie dalszych inicjatyw. Sprawami ludomskiej szkoły Krzysztof Góra interesował się mimo to przez kolejne lata. Dla przykładu w roku 2009 osobiście uczestniczył w uroczystości nadania szkole sztandaru.

Krzysztof Góra, obóz harcerzy z Ludom na Stanicy Pilskiej Chorągwi ZHP

Zdołał jeszcze pokonać chorobę covidową, która jednak przyczyniła się do dalszego osłabienia organizmu. Krzysztof Góra zmarł w swoim domu w Rogoźnie w dniu 20 listopada 2022 roku otoczony dobrą opieką, czułością i miłością żony Beaty.

Na wieczny spoczynek wraca w rodzinne strony - do Budzynia. Uroczystość pogrzebowa rozpocznie się w czwartek 24 listopada mszą św. w kościele przy budzyńskim rynku o godz. 13:00, po której na miejscowym cmentarzu nastąpi złożenie ciała do grobu.

O śmierci swojego dawnego dyrektora poinformowała społeczność Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Ludomach. W opublikowanych kondolencjach napisano: Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Pana Krzysztofa Góry, zasłużonego nauczyciela, wieloletniego dyrektora Szkoły Podstawowej im. Karola Marcinkowskiego w Ludomach. Był to niezwykły Człowiek, który swoją energią, entuzjazmem, optymizmem i zwykłą ludzką życzliwością zadziwiał i obdarzał wszystkich. Kochał swoją szkołę, pracowników i uczniów.

Krzysztof Góra był uwielbianym nauczycielem i kreatywnym społecznikiem, ale również historykiem rozmiłowanym zwłaszcza w czasach Piastów i Jagiellonów oraz interesującym się czasami II wojny światowej. Kochał też muzykę, grał na mandolinie, a umiejętność tą przekazywał swoim podopiecznym. Był człowiekiem wielu talentów, który księgę swego życia zapisał złotymi literami.

Niech spoczywa w pokoju.

Błażej Cisowski

piątek, 30 września 2022

W roku 1893 w Rogoźnie awaryjnie lądował balon Humboldt

             W dniu 14 marca 1893 roku, czyli już prawie 130 lat temu, w Rogoźnie wylądował badawczy balon Humboldt należący do Niemieckiego Stowarzyszenia na Rzecz Promowania Żeglugi Powietrznej. Lądowanie było awaryjne, wymusił je zepsuty zawór.

Upadek Humboldta 14 marca 1893 roku w Rogoźnie, rysunek Hansa Grossa

Latające nad naszymi głowami samoloty, helikoptery, czy motolotnie nie robią dziś na nikim większego wrażenia. Jednak przed prawie 130-tu laty każdy poruszający się wysoko nad głowami obiekt, wywoływał wśród naszych przodków ogromne zaciekawienie i niemałe emocje. Tak właśnie musiało być 14 marca 1893 roku, gdy nad powiatem obornickim przelatywał balon o nazwie Humboldt należący do Niemieckiego Stowarzyszenia na Rzecz Promowania Żeglugi Powietrznej. I nie dość, że przelatywał, to jeszcze wylądował, a właściwie spadł w Rogoźnie, kończąc tym samym swój 250-kilometrowy lot z Berlina.

Wzmiankę o awaryjnym lądowaniu balonu w Rogoźnie odnajdujemy w niemieckojęzycznym toruńskim dzienniku „Thorner Presse” z 18 kwietnia 1893 roku. - Lądowanie balonu Humboldt miało miejsce, jak podaje telegraficzna wiadomość z Rogoźna (Prowincja Poznańska), w środę popołudniu o godz. 15:20. Naukowe wykorzystanie tej podroży powietrznej może być interesujące, gdyż balon osiągnął wysokość ponad 6 tysięcy metrów - czytamy w notatce. Należy tu dodać, że wkradł się do niej błąd, gdyż 14 marca 1893 roku przypadał nie w środę, a we wtorek.

Cesarz niemiecki Wilhelm II Hohenzollern

Balon otrzymał swoją nazwę na cześć słynnych braci von Humboldtów - Alexandra (1769-1859), przyrodnika i podróżnika, twórcy nowoczesnej geografii oraz Wilhelma (1767-1835), filozofa, językoznawcy i polityka. Wykonany został za fundusze w wysokości 50 tys. marek przekazane Niemieckiemu Stowarzyszeniu na Rzecz Promowania Żeglugi Powietrznej (powstałemu w 1881 roku) osobiście przez cesarza Wilhelma II. Również dzięki tym środkom odbywała się jego eksploatacja. Celem lotów Humboldta, których odbyło się w sumie sześć, było prowadzenie badań naukowych związanych przede wszystkim z poznawaniem atmosfery, zwłaszcza na dużych wysokościach – aż do 6,1 km.

Hans Georg Friedrich Gross (1860-1924)

Sferyczny balon zbudowany został według planów urodzonego w wielkopolskich Szamotułach niemieckiego konstruktora, wojskowego i badacza gen. Hansa Georga Friedricha Grossa (1860-1924), oficera Berlińskiego Oddziału Sterowców (Berliner Luftschifferabteilung). Miał pojemność 2514 metrów sześciennych i średnicę 16,87 m. Wykonany był z gumowanej bawełny – powłoka ta ważyła 350 kg.

Balon Humboldt, rysunek Hansa Grossa

Załoga balonu podczas poszczególnych lotów ulegała zmianom, a kolejnym wyprawom towarzyszyły różnorodne turbulencje, również lądowaniu w Rogoźnie.

W pierwszy lot Humboldt wybrał się z Berlina 1 marca 1893 roku, a przy starcie obecny był sam cesarz niemiecki Wilhelm II. W czasie 6 godzin i 16 minut balon przeleciał 202 km i wylądował w Wussow (dziś Osowo, powiat goleniowski). W czasie lotu balon wzbił się na maksymalną wysokość 4355 m, a załogę, poza Hansem Grossem (wówczas porucznikiem), stanowi także meteorolog i astronom Victor Kremser (1858-1909, urodzony w Raciborzu) oraz aerolog Richard Assmann (1845-1918). Ostatni z wymienionych złamał podczas lądowania nogę, co wyłączyło go z kolejnych lotów na pokładzie Humboldta.

Arthur Berson (1859-1942)

Drugi lot balonu, dla nas najbardziej istotny, miał miejsce 14 marca (zaplanowany był pierwotnie na 10 marca, ale z uwagi na złą pogodę został przełożony) i zakończył się w Rogoźnie. Na pokładzie znaleźli się Hans Gross oraz będący wówczas asystentem Richarda Assmanna, Joseph Artur Stanisław Berson (1859-1942), późniejszy profesor, jeden z pionierów europejskiej aeronautyki, fizyk i meteorolog. Berson miał żydowsko-polskie pochodzenie, urodził się w Nowym Sączu (tu też rozpoczął naukę w I Gimnazjum). Od 1890 roku działał w Królewskim Instytucie Meteorologicznym w Berlinie. Począwszy od 1888 roku odbył wiele lotów balonowych (w 1910 miał ich ponad sto), prowadząc badania atmosfery i ustanawiając szereg rekordów.

Eksperymenty naukowe podczas lotu balonu Humboldta, rysunek Hansa Grossa

Wracając do lotu „rogozińskiego” - w ciągu 3 godz. i 47 min. Humblodt przeleciał 250 km oraz wzniósł się na swoją rekordową wysokość. Z dostępnych materiałów nie wynika gdzie miał wylądować, gdyż lot z pewnością nie miał zakończyć się w Rogoźnie. Lot przebiegał w mocno deszczowej aurze, a aeronauci zmuszeni byli co jakiś czas wypuszczać wodę z kosza. Około 14:00 balon w końcu uniósł się ponad chmury i osiągnął wysokość 5000 metrów. Jak wspominał później Gross, wraz z Bersonem „mieli problemy fizyczne, serca zaczęły mocno bić, a duszność uniemożliwiała wykonanie pomiarów meteorologicznych”. Jednak lot trwał dalej i Humboldt osiągnął tego dnia swoją maksymalną wysokość 6105 metrów. Następnie balon rozpoczął bardzo ostre opadanie (około 2,8 m/s) w kierunku ziemi. Na wysokości około 3000 lub 2800 metrów Gross i Berson usłyszeli nad głowami nagłą eksplozję i zobaczyli, że pękła sprężyna trzymająca zawór uwalniający gaz i wodór z powłoki balonu. Humboldt przechylił się na bok (jego powłoka straciła kulisty kształt) i zaczął spadać na ziemię z ogromną prędkością (około 5 m/s). Lądowanie w Rogoźnie było bardzo trudne, balon stracił dwie trzecie gazu przez otwarty zawór, więc po wylądowaniu powłoka po prostu spadła na głowy pilotów. Dwaj członkowie załogi odnieśli niewielkie obrażenia, a upadek balonu przedstawiony został przez Hansa Grossa na załączonym rysunku.

W kolejny lot Humboldt wyruszył 28 marca. Grossowi i Bersonowi towarzyszył wówczas meteorolog Reinhard Süring (1866-1950), a balon przez 9 godzin pokonał 275 km dolatując do wioski Hermannsdorf w Rudawach. Wyprawa także zakończyła się awaryjnym lądowaniem, wymuszonym wydarciem przez piorunochron 3-metrowej dziury w skorupie balonu. W czwarty lot Humboldt poleciał 7 kwietnia do Kronach w Górnej Frankonii (320 km, osiem i pół godziny lotu), a w piąty, czyli przedostatni, dnia 19 kwietnia do Preschen na Dolnych Łużycach (150 km, siedem i pół godziny lotu).

Leśno-górzysta panorama powiatu Kronach w niemieckiej Górnej Frankonii (źródło: www.landkreis-kronach.de)

W swój ostatni lot Humboldt wyruszył 26 kwietnia 1893 roku. Balon w ciągu 11 godzin przeleciał 370 km i wylądował w Kloster Heinrichau (dziś Henryków w powiecie ząbkowickim na Dolnym Śląsku). Już na ziemi, gdy z balonu wypuszczano wodór, na skutek wyładowania elektrostatycznego nastąpiła eksplozja, która rozerwała Humboldta na strzępy. Jego następcą został balon Feniks, który służył Niemieckiemu Stowarzyszeniu na Rzecz Promowania Żeglugi Powietrznej w latach 1893-1986, a jego rekordowa wysokość wyniosła 9155 metrów.

Błażej Cisowski

Na podstawie m.in.:

- Assmann R., Berson A., „Wissenschaftliche luftfahrten, ausgeführt vom Deutschen verein zur förderung der luftschiffahrt in Berlin”, 1899.

- Januszewski S. „Pionierzy. Polscy pionierzy lotnictwa 1647- 1918. Tom 1”, 2017.

- dziennik „Thorner Presse”, wydanie z 18 kwietnia 1893 roku.